niedziela, 18 sierpnia 2013

Wszystko zaczęło się od wiadomości na fb. "pomalujesz mi gitarę?".
Co było dalej... pozostawiam ze zdjęciami.



Zaczęło się od prostego szkicu, a raczej zamysłu ustawienia kompozycji.


Gdy otrzymałem 'materiał' dopiero zaczęła się zabawa.


Nadszedł najbardziej stresujący moment - niszczenie. Ale podobno od zniszczenia zaczyna się proces tworzenia.





Podkład.


W końcu najlepsza część - improwizacja! \m/







Praca nadzorowana filmowaniem i Cocainą.


Efekt końcowy.





Proces powstawania również na moim kanale na yt.




Zachęcam i odsyłam do Saint Death



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chaotyczne dzięki.