Co było dalej... pozostawiam ze zdjęciami.
Gdy otrzymałem 'materiał' dopiero zaczęła się zabawa.
Nadszedł najbardziej stresujący moment - niszczenie. Ale podobno od zniszczenia zaczyna się proces tworzenia.
Podkład.
W końcu najlepsza część - improwizacja! \m/
Praca nadzorowana filmowaniem i Cocainą.
Efekt końcowy.
Zachęcam i odsyłam do Saint Death



















0 komentarze:
Prześlij komentarz
Chaotyczne dzięki.